RELACJE NAUCZYCIELA JOGI I STUDENTA

Guru & Sishya

joga blog joga iyengara

Gdy jedziemy na warsztaty jogi czy wakacje z jogą do nauczyciela którego nie znamy, rodzą się emocje. Podświadomość stawia go pośród wszystkich belfrów jakich w życiu przytrafiło nam się spotkać. Na powierzchnię wypływają wszelkiego rodzaju koszmary, obawy i uprzedzenia. Z drugiej strony jakaś niewidzialna siła pcha nas ku temu spotkaniu. Potrzeba doświadczenia czegoś nowego, ochota na zmianę, dreszczyk emocji związany z nieprzewidywalnym. Podejmując już decyzję o wybraniu się na taki wyjazd z jogą, stajemy przed sytuacją ostateczną. Do spotkania z nowym nauczycielem z pewnością dojdzie. Podświadomość tworzy swoje wizje niczym w śnie.

Strach przed nauczycielem

To sen o potworze, który chce nas pożreć. Czai się gdzieś za naszymi plecami i zbliża się nieustannie. Jest o krok od nas. Paniczny strach jaki nas paraliżuje, nakazuje nam uciekać. Byle dalej od spotkania konfrontacji. Stanięcia twarzą w twarz z najstraszniejszymi lękami i obawami. Uciekamy w końcu do miejsca bez wyjścia. Już wiemy, że zaraz spotkamy się z czymś najstraszniejszym. Tymczasem okazuje się, że wcale nie ma czego się bać.

Te emocje, jak ze snu, to tylko zbiór naszych najgorszych doświadczeń szkolnych. Powyciągane jednostkowe najgorsze przeżycia w relacji z nauczycielami. Gdy docierasz na taki warsztat jogi i spotykasz nowego nauczyciela, okazuje się on kimś zupełni innym niż „potwór” z podświadomości. Sen ustępuje rzeczywistości.

Cały proces jaki zachodzi nie dzieje się w sferze mentalnej. Nie przetwarzamy go w postaci wewnętrznych dialogów. Wszystko dzieje się w tle. Jedyne co potwierdza zachodzący proces to lekkie łaskotanie w żołądku czy poczucie nieznacznej ekscytacji. Cały barwny obraz zachodzi w innym wymiarze, którego nie możemy dostrzec. Dlatego zazwyczaj nawet o nim nie wiemy.

Rzeczywiste poznanie nauczyciela

Tymczasem spotkanie z nauczycielem to chwila niezwykła. Czy to na zajęciach jogi czy na warsztatach, dowiadujemy się o jakimś prostym ćwiczeniu. Czymś dość łatwym, a jednocześnie urzekającym. Po jego wykonaniu zalewa nas niespotykany spokój. Hipnotyzująca chwila, którą mamy ochotę powtarzać. Po zakończonym wyjeździe z jogą, jesteśmy dogłębnie poruszeni. Kilka pozycji czy praktyk oddechowych, pozwoliło nam na głębokie odprężenie, w którym potrafiliśmy zupełni inaczej spojrzeć na świat.

Okazuje się, że ścigający nas potwór w śnie w rzeczywistości to my sami. Uciekamy przed sobą, tworząc różnego rodzaju aktywności, by nie wejść w interakcję. Uniknąć spotkania, którego się boimy. Nie wiemy jacy jesteśmy naprawdę i tego się obawiamy. Tymczasem wykonanie prostych kilku sekwencji na dłuższym wyjeździe z jogą, pozwala nam poznać siebie. Kurtyna opada i okazuje się, że było czego się bać.

Wtedy pojawia się ochota, by proces powtarzać. Doświadczenie przejmującego spokoju jest tak niesamowite, że zaczynamy go pożądać. Jedziemy na kolejne weekendy z jogą czy wakacje z jogą. Sytuacja powtarza się i zaczynamy zauważać zmianę w sobie. Rozszerzającym spokojem zaczynamy emanować na zewnątrz. Jesteśmy procesem urzeczeni i wzruszeni. Nauczyciel z „potwora” zmienił się w naszego zbawcę. W naszym tle pojawia się kolejny sen.

Uwielbienie nauczyciela

Obraz nieznajomego, który doskonale nas rozumie. To anioł naszych snów. Zawsze staje w naszej obronie. Gdy zachodzi taka potrzeba przytuli i ogrzeje swoim ciepłem. Gdy tylko znajdujemy się w jego obecności, nie mamy ochoty odchodzić dalej. Chcielibyśmy zostać w jego towarzystwie już na zawsze. W momencie gdy jest nam błogo, nasz anioł znika. Czujemy się zawiedzeni i pozostawieni niczym osierocone dziecko. Jednak ponownie nawiedza nas zaskoczenie. Uświadamiamy sobie, że tak jak „koszmarem” byliśmy my sami, ale nie odkryci, tak samo jesteśmy źródłem swojego wewnętrznego spokoju. BUM!

Rzeczywistość

W rzeczywistości na warsztatach jogi, nauczyciel pokazuje nam tylko kilka prostych pozycji czy ćwiczeń oddechowych. W trakcie wyjazdu, omawia co i jak wykonać poprawnie. Jednak to my jesteśmy twórcami swojego spokoju, alchemikami w swym laboratorium na macie. Koniec, końców pozostaje tylko jeden nauczyciel oraz niekończące się procesy odkrywania siebie i rzeczywistości. Sny o potworach i aniołach znikają. Tak jak rozdzielność między nauczycielem jogi, a uczniem.
Kiedyś na warsztatach jogi Christian Pisano powiedział „Nauczyciel jogi jest Twoim przyjacielem”. Też tak uważam. Czuję się jak bratnia dusza wszystkich osób eksperymentujących na swoich matach w trakcie moich warsztatów.

kilka słów o joga blogu

Marek Bednarski
"Każdy z nas posiada pewna wiedzę. Każdy z nas co dzień coś odkrywa. Każdy z nas ma w sobie coś wartościowego. Cudownie gdy możemy się tą wiedzą dzielić z innymi.Na moje zajęcia jogi przychodzi bardzo wiele osób. Często brakuje mi czasu, aby móc z każdym z was porozmawiać, podzielić się spostrzeżeniami. Wszystkim poświecić więcej uwagi i dać trochę swej wiedzy. Dlatego pomyślałem, że warto wykorzystać do tego internet.Omawiane zagadnienia często dotyczą dość szerokiej grupy odbiorców, a słyszy je pojedyncza osoba bądź garstka ludzi. Pisząc o tym na blogu z radością przyjmuję to, że z mojej wiedzy może skorzystać szersza grupa odbiorców. Jak to powiadał Patanjali joga jest „sarvabhaumą”, a więc powszechną oświatą. Dlatego zapraszam do czytania mojego bloga i korzystania powszechnie z jogi."

Serwis korzysta z plików cookies (tzw. „ciasteczek”). Stanowią one dane, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika. Korzystając z serwisu zgadzasz się z naszą polityką prywatności.