Joga a rwa kulszowa

 Celowo postawiony tytuł ma zwrócić uwagę na bardzo istotną kwestię, mianowicie właściwe postrzeganie celu jogi. W licznych publikacjach dotyczących pozytywnego wpływu jogi celem staje się zdrowie. Wiele osób zaczyna sądzić, że joga jest np. dla kręgosłupa, dla zdrowych kolan czy barków. Jest to ogromne nieporozumienie. Cel jest jeden. Od tysięcy lat joga jest powstrzymaniem poruszeń citty (umysłu, świadomości, emocji, pożądań itd.). Warto zatem ujrzeć ten proces w uporządkowany sposób.

Sprawna osoba zaczyna swą przygodę od grupy początkującej, by poprzez wieloletnie zaangażowanie, przejść na poziom średnio-zaawansowany i zaawansowany. W miarę upływu czasu, trwa proces zgłębiania, czym jest citta i jak się w nas porusza. Ten aspekt jest przez nas badany w praktyce asan, pranajamy i medytacji.

Jeżeli natomiast dokucza Ci schorzenie zwane rwą kulszową, cały ten proces jest niemożliwy. Ból hamuje bowiem jakiekolwiek wejście w ten proces. Guruji Iyengar zawsze uważał, że ułomności ciała i umysłu nie mogą być przeszkodą wykluczającą nas ze ścieżki jogi. Stworzył rozmaite pomoce i mocno rozwinął gałąź praktyki medycznej. Dzięki temu osoby chore mogły pozbyć się swych dolegliwości na tyle, by móc uczestniczyć w zajęciach na normalnych klasach. Dlatego warto pamiętać, że celem jogi nie jest zdrowie, ale zatrzymanie poruszeń citty. To, że pozbywasz się swoich schorzeń, jest dodatkowym bonusem praktyki, który przytrafia się gdzieś po drodze. Zatem podejmując praktykę jogi z dolegliwością zwaną rwą kulszową, miej dalekosiężny cel, a nie tylko tak przyziemny, jakim jest pozbycie się bólu. Ale zacznijmy od początku.

Czym jest rwa kulszowa

Rwa kulszowa to cały zespół nieprzyjemnych objawów, wynikających z ucisku na nerwy rdzeniowe tworzące nerw kulszowy lub bezpośredni nacisk na niego. W swym najsłabszym stadium pojawiający się ból promieniuje do pośladka. Gdy problem jest głębszy, ból rozchodzi się do tyłu uda, łydki, a nawet do stopy.

Ból jest jak płatki śniegu, nie występuje powtarzalnie. Może mieć różne nasilenie. Może być tępy, drętwy, mrowiący lub objawiać się jako porażenie prądem. Może też pulsować ciepłem lub kłuć. Dodatkowo wywołuje utratę siły w nodze i powoduje jej słabnięcie. Podczas chodzenia pojawia się utykanie a nawet, przy ostrym stadium, konieczność przyjęcia pozycji leżącej. Zaciśnięta jedna strona pleców wywołuje skrzywienie ciała. Napięcie osłabia zwieracze pęcherza moczowego i odbytu. Taki atak może trwać od kilku godzin nawet do kilku tygodni.

Przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele. Dzielimy je na genetyczne (te z którymi się rodzimy), wypadkowe (będące następstwem sytuacji niezależnych od nas) oraz wynikające z wad postawy (sytuacje od nas zależne, wynikające z lenistwa lub/i zaniedbania). Okazuje się, że ostatni powód stanowi około 90% wszystkich problemów kręgosłupa.

Lenistwo i zaniedbanie

Joga wyróżnia dwa rodzaje lenistwa: styana (lenistwo psychiczne) i alasya (lenistwo fizyczne). Jesteśmy na co dzień tak zapracowani i pobudzeni umysłowo, że stayana w większości nie stanowi problemu. Jednak, obciążając mocno umysł, zaniedbujemy ciało. To wywołuje alasyę. Większość osób nie ma problemu z zmobilizowaniem się do pracy umysłowej, natomiast na myśl o wstaniu 30 minut przed pracą, aby zrobić poranną gimnastykę, odczuwa głęboką niechęć. To właśnie lenistwo fizyczne. Przyjmowanie nieprawidłowej pozycji ciała w trakcie siedzenia czy chodzenia, brak ruchu oraz stres stanowią idealne środowisko do powstania ucisku na nerw kulszowy. Ból też jest dla nas informacją, że coś złego się dzieje. Nie chodzi tylko o ciało fizyczne, ale ogólnie o nasze życie. Ciało w mądry sposób informuje, że nie traktujemy siebie w sposób należyty. Pozostając zbyt długo w bezruchu, krzywdzimy się.

Jest też druga strona zaniedbania siebie. Często, będąc bardzo aktywnymi fizycznie, bagatelizujemy stan swojego zdrowia. Endorfiny wydzielające się podczas intensywnego wysiłku są tak pożądane, że nie bacząc na ból, ponawiamy trening. W obu przypadkach kres złemu traktowaniu siebie niesie ból np. rwa kulszowa. Ciało w ten sposób domaga się uwagi i poświęcenia mu czasu.

Jak sobie pomóc

Należy pamiętać, że asana nie jest tabletką na nasz problem, gdyż to ospałość lub/i brak szacunku do własnego ciała są przeszkodą, a nie sam problem fizyczny. Całościowy problem może przybierać coraz ostrzejsze formy. Ponieważ ciało traktujemy bez szacunku, tak też zaczynamy traktować innych i siebie. Pojawia się roszczeniowość i koncentracja tylko i wyłącznie na sobie, na własnym ego. Zatem praca nie dotyczy tutaj wyłącznie ciała fizycznego, ale wymaga całościowego podejścia do własnego ja. Działania te składają się z trzech elementów: wysiłku (tapas); poznawania i studiowania siebie (svdhyaya); zaufania, wiary i poddania się procesowi (Isvara pranidhana).

Ponieważ w tym momencie to ból blokuje jakiekolwiek inne działania, zaczynamy od praktyki asan, by się go pozbyć. Następnie intensywna praca na grupie początkującej pomaga nam wypalić z ciała ociężałość i ospałość (tamas). Praktyka na wyższych poziomach pozwala zaś na poznanie swojego ja i pracę nad nim.

W praktyce asan mających na celu złagodzenie zapalenia nerwu kulszowego i ustąpienia nieprzyjemnych objawów, ważne jest nasze podejście. Wykonując kolejne asany, nastaw się na odczuwanie, jak poszczególne ruchy i pozycje komunikują się z problemem. Zauważ, że poprawa zdrowia wcale nie bierze się tylko z ingerencji w bolesny region, ale często z pracy nad bardzo odległymi obszarami. Postępuj rozważnie i delikatnie badaj oddechem ciało. Obserwuj, jakie jest samopoczucie przed i po praktyce. Koniecznie postępuj odpowiedzialnie. Sekwencja przeznaczona jest dla osób mających duże doświadczenie w jodze. Osoby początkujące mogą ją wykonywać tylko pod okiem wykształconych nauczycieli jogi. Nigdy też nie należy lekceważyć zaleceń lekarskich. Jeżeli wypowiadają się na temat jogi, należy się upewnić że posiadają w tym zakresie odpowiednio rozległą wiedzę i doświadczenie. Praca z rwą kulszową może trwać pół roku, może rok, może dłużej. Podczas niej mogą pojawić się okresy nasilenia bólu czy komplikacje, ale, co ważne, powoli zaczniesz odczuwać coraz większą ulgę. Poniższa sekwencja powinna pomóc dużej większości osób cierpiących z powodu zapalenia nerwu kulszowego, ale istnieje nikły procent tych którym nie pomoże. Pamiętaj, aby wszystko co robisz, poddawać własnemu rozsądkowi i odczuciom.

Praca podzielona jest na etapy. Pierwszy z nich, do którego być może w trakcie terapii wielokrotnie trzeba będzie powrócić, to wyciszenie. Na tym poziomie poszukuj takiego ułożenia ciała, by móc pozostawać w relaksie bez odczucia dyskomfortu. Pozycja powinna być równa, stabilna i komfortowa. Wykorzystuj tyle pomocy, ile potrzeba, by uzyskać stan ukojenia. Stosuj te pozycje codziennie, nie pozostając w nich zbyt długo, tak by móc mieć swoje ciało cały czas pod kontrolą.

W momencie gdy zaogniony stan bólowy zniknie, przejdź do etapu drugiego – poszukiwania. Gdy kable elektryczne w domu wiszą i są poluzowane, światło migocze. Tak też myśl o swoim nerwie. Badaj swój problem kolejnymi asanami, by odkryć, gdzie znajduje się źródło problemu. Gdzie „kable” są pomieszane i nie na miejscu.

Gdy to odkryjesz i uporządkujesz, czeka cię ostatni etap – scalanie. Pozostawaj dłużej lub powtarzaj wielokrotnie te pozycje, które znasz i które pomagają ci budować siłę mięśniową. Gdy terapia dobiegnie końca, przejdź do normalnej praktyki na grupie początkującej i idź dalej ścieżką jogi w stronę jej celu. Być może przez nieuwagę pojawi się ponownie ból. Wtedy powróć do odpowiedniego dla siebie etapu i, korzystając z już zdobytej wiedzy, postępuj krok po kroku tak, jak wcześniej.

Praca nad sobą wymaga od nas również odejścia od codziennych przyzwyczajeń. Osoby nadaktywne powinny zaniechać na pewien czas forsownych form ruchu jak np. jazda na nartach czy taniec. Kto natomiast na co dzień jest nieaktywny fizycznie, powinien unikać pozostawania w jednej pozycji przez długi czas. To zalecenie może okazać się dla ciebie najtrudniejsze, gdyż wymaga przełamania przyzwyczajeń. Jest to praca podobna do odchodzenia od nałogu. Celebruj zatem drobne sukcesy, aby dodać sobie motywacji do zmian. Niech Twój problem będzie punktem zwrotnym w życiu. Odejścia od złych przywiązań i odżycia na nowo. Na to nigdy nie jest za późno.

Sekwencja



Savasana

Pozycja powinna być tak zmodyfikowana, aby zapewniała maksimum komfortu. Obserwuj rejon zaogniony i rozluźniaj go. Pozostawaj w asanie około 6 minut, chyba że wcześniej odczujesz dyskomfort. Wtedy od razu wyjdź z pozycji.





Supta Padangustha
Początkowo „chora” noga nie uniesie się zbyt wysoko. Znajdź dla niej odpowiednie dla Ciebie położenie i sukcesywnie pogłębiaj je. Dolna noga być może nie będzie mogła pozostawać prosta. Utrzymuj ją zatem początkowo zgiętą. Z czasem pracuj coraz mocniej dolną i górną nogą. Pozostawaj w asanie około 30 sekund. Pamiętaj, by wykonać asanę na obie strony.





Supta Padangusthasana II

Pilnuj równego ustawienia miednicy, tak by nie rotowała w stronę opuszczonej nogi do boku. Możesz np. podeprzeć biodro klinem lub kocem, aby łatwiej to uzyskać. Obserwuj plecy i rozluźniaj je. Pozostawaj w asanie około 30 sekund. Pamiętaj, by wykonać asanę na obie strony.




Utthita Trikonasana

Tu najważniejszą pracą jest wydłużanie dolnej strony kręgosłupa (boku zwróconego w danym momencie do podłogi). Rękę podeprzyj na tyle wysoko, by to wydłużanie było możliwe. Pozostawaj w asanie około 30 sekund. Pamiętaj, by wykonać asanę na obie strony.





Utthita Parsvakonasana

Tak jak w przypadku Utthita Trikonasany, podparcie pod dolną ręką powinno być na tyle wysokie, by dolny bok ciała był w pełni wydłużony. Pozostawaj w asanie około 30 sekund. Pamiętaj, by wykonać asanę na obie strony.




Utthita Mariciasana

Po dłuższej, regularnej, codziennej praktyce, jeżeli pojawi się duża poprawa, włącz w sekwencję Utthita Mariciasanę. Skoncentruj się w niej bardziej na wydłużaniu kręgosłupa w górę, a nie na samym skręcie. Obrót ciała sam w sobie może być niewielki. Twoim celem jest tworzenie przestrzeni między kręgami, a nie skręcanie.