WYWIAD BEATY PAWLIKOWSKIEJ Z MARKIEM BEDNARSKIM
RADIO KOLOR / BLONDYNKA W PODRÓŻY
- CZYM JEST JOGA? -


Beata Pawlikowska: 
W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie „Czym jest joga?” zatrzymałam się na zajęciach jogi prowadzonych przez instruktora Marka Bednarskiego, który specjalizuje się w jodze Iyengara.
Ale zanim przejdziemy to tej konkretnej odmiany jogi, to moje proste pytanie brzmi: czym jest joga?

Marek Bednarski: 
Czym jest joga? Kiedyś Patanjali napisał, że „joga jest zatrzymaniem poruszeń umysłu”. I to jest taka najkrótsza definicja z możliwych. A więc cokolwiek nie zrobisz, i spowodujesz, że twój umysł będzie mniej rozbiegany, mniej chaotyczny, a bardziej skupiony, skoncentrowany tak, że będziesz odczuwać teraźniejszość, odczuwać siebie, a nie żyć w swoich fantazjach, to będzie to jogą. 

Beata Pawlikowska: 
Powiedziałeś na scenie, że są dwie główne części jogi: jedna to asany, a druga – myślę, że trochę mniej znana – to pranayama.

Marek Bednarski: 
Tak, w dzisiejszych czasach musimy sobie uświadomić, że to, co powszechnie wiele osób nazywa jogą, tak naprawdę jest jakąś kombinacją pomysłów na praktykowanie asan, a z jogą ma niewiele wspólnego.

Beata Pawlikowska: 
Jest gimnastyką?

Marek Bednarski: 
Tak, dokładnie, jest gimnastyką, a słowo „joga” zostało tylko zapożyczone do tej gimnastyki. Natomiast joga składa się z praktyki pranayamy, a więc technik oddechowych i z praktyki asan, jak najbardziej.

Beata Pawlikowska:
Czy możesz wytłumaczyć, na czym polega ta szczególna odmiana jogi, którą ćwiczysz?

Marek Bednarski:
Metoda BKS Iyengara powstała bardzo dawno temu. Guruji urodził się w 1918 roku, kiedy joga na świecie nie istniała, a w Indiach była nawet nie tyle co niepopularna, co nawet wyśmiewana przez Hindusów. I dzięki między innymi Guruji Iyengarowi joga stała się tak popularna na całym świecie. I cały świat zawdzięcza mu bardzo wiele. A ona – hmm... Joga Iyengara ma tak wiele twarzy, że nie da się jednoznacznie powiedzieć, czym się charakteryzuje. Wiele osób próbuje przyporządkować tę jogę, że używamy pomocy, ale często gdy prowadzę zajęcia nie używamy żadnych pomocy. Często ktoś mówi, że to jest joga, która jest bardzo precyzyjna, ale czasami robię takie zajęcia, gdzie wcale nie chodzi mi o precyzję, a chodzi mi o ruch i kierunek. Więc nie da się jej określić. Czasami ktoś mówi, że to jest joga, która jest terapeutyczna, a czasami terapią w ogóle się nie zajmujemy. Więc powiedziałbym, że ta joga jest jogą dostosowaną do potrzeb wszystkich osób na świecie.

Beata Pawlikowska:
Bardzo też ciekawą rzecz powiedziałeś na scenie już pod koniec zajęć. Powiedziałeś, że kiedy nie ma celu, pojawia się przestrzeń.

Bo w świecie, w którym ludzie żyją na co dzień, w świecie miast jest taki przymus, żeby mieć cel i dążyć do tego celu i zdobywać. I to czasem zamienia się w takie nieustanne dążenie do czegoś, co jest nieosiągalne, bo ten cel ciągle się przesuwa, albo ciągle się zmienia. Więc czy myślisz, że to jest sposób na to, żeby osiągnąć cel bez próbowania, żeby go osiągać?

Marek Bednarski:
Przewrotnie :) Ja powiem tak: tak jak powiedziałaś – tak się dzieje. I często też spotyka się u sportowców, którzy chorują na depresję, że żalą się, że gdy na przykład wyznaczają sobie cel, czy wejście na jakąś górę, to że gdy już są 20 metrów przed wejściem i wiedzą, że im się uda, to już w głowie myślą o kolejnej górze, żeby zaspokoić ten pęd posiadania celu. I to jest duży problem w dzisiejszych czasach, ponieważ możliwość uzyskania celu jest dużo łatwiejsza niż kiedyś. I ludzie często zapętlają się w to. A jeżeli skupiamy się na celu i nie ma przeżywania teraźniejszości i nie ma kontaktu z innymi osobami, nie ma bliskości - z otoczeniem, z naturą, ze zwierzętami, z ludźmi. I dlatego to uparte dążenie do celu i szukanie go cały czas jest – powiedziałbym – takim błędnym kołem. I dlatego uważam, że ważne jest nie szukanie celu, nie podążanie do celu, ale obieranie w życiu kierunku tylko. I patrzenia, co przychodzi z tego kierunku, który obieramy. Jeśli to, czego doświadczamy nam nie pasuje, no to trzeba zmienić kierunek, tak jak nie wiem – sternik, który płynąłby sobie jachtem po morzu i w każdej chwili może zmienić ten kierunek. Tak ja uważam.

Beata Pawlikowska:
Powiedziałeś, że kiedy nie ma celu, pojawia się przestrzeń. Jak w takim razie poradziłbyś komuś, żeby tę przestrzeń uzyskać?

Marek Bednarski:
To jest bardzo ciekawe pytanie, ponieważ ja wiele lat temu miałem tak nieuporządkowane życie, że zacząłem sięgać po takie poradniki typu: „jak zorganizować sobie czas?” Jak w nich utknąłem, to byłem tak zorganizowany, że miałem każdy dzień wyliczony co do 5 minut! Myślałem, że zwariuję po kilku miesiącach, wiesz?

Beata Pawlikowska:
Ale nie miałeś radości w tym?

Marek Bednarski:
I przestrzeni było zero. Kompletnie. Ale potem nastąpił taki moment odbicia, że porzuciłem w ogóle planowanie. I chaos zapanował kompletny. Więc ani to, ani to. A w momencie, kiedy teraz żyję w taki sposób, aby obrać sobie kierunek, to gdy mam ten kierunek, to nie mam jakichś zdobyczy które muszę osiągnąć na dany dzień, na dany miesiąc, na dane pół roku, ale cały czas jestem człowiekiem aktywnym – tak jak każdy z nas. Nie bójmy się, że jak położymy się w łóżku, żeby odpocząć, to w tym łóżku zostaniemy na pięć tygodni. W końcu zgłodniejemy, pójdziemy zjeść, albo pójdziemy do toalety. Więc nie jest potrzebna obawa, że nagle staniemy się leniwi i zostaniemy w tym łóżku na zawsze. Kierunek – i to wystarczy. Nie trzeba dążyć do celu.

Beata Pawlikowska:
Czy możesz powiedzieć, czy zawsze - trochę przewrotnie cię zapytam, bo z całą pewnością tak nie było, ale nie znam twojej historii - nie znam człowieka, który urodził by się i od razu miał taką potrzebę: będę żył w zrównoważony sposób, uporządkowany, będę ćwiczył jogę. Zazwyczaj jest tak, że ludzie zapętlają się w jakiejś rzeczywistości i odkrywają, że są w miejscu, w którym nie chcą być, którego nie lubią i w którym czują się zagubieni. I zaczynają krążyć jak w chaosie. I kiedy są w chaosie, to wtedy zaczynają szukać rozwiązania. Jaka była twoja droga?

Marek Bednarski:
No u mnie to było akurat inaczej. Ja w wieku – to była 6,7 klasa szkoły podstawowej, w tym wieku zadałem sobie takie pytanie, że: obserwuję rzeczywistość, która mnie otacza, obserwuję siebie, i to, czego ja doświadczam, nie zgadza się z tym, co proponuje mi religia, nie zgadza się z tym, co proponuje mi szkoła, czyli nauka, bo są to doświadczenia, których nie opisuje ani ta strona, ani ta, no i zacząłem szukać sam. I gdy zacząłem szukać sam, to pierwsze moje kroki (nie było wtedy internetu) - musiałem zdobyć się na wysiłek, poszukać księgarni, znalazłem książki o ezoteryce, o medytacji i koledzy wtedy grali w piłkę na podwórku, a ja siadałem w domu, medytowałem i szukałem. I tak to ze mną zostało już od ponad 27-28 lat, i dalej szukam :)

Beata Pawlikowska:
Ale zaczynałeś pewnie od hatha jogi, która była najbardziej popularna w Polsce, myślę że to była jedyna odmiana jogi znana wtedy w Polsce. A jak znalazłeś tę jogę, którą ćwiczysz teraz?

Marek Bednarski:
Na początku tak, tak jak mówisz. A wcześniej nawet nie było takiej możliwości, żeby wejść do internetu, wpisać „joga Wrocław” i ją sobie znaleźć. Więc siedziałem w domu i ćwiczyłem sam. A po pewnym czasie miałem taką niefajną przygodę – uległem wypadkowi samochodowemu i mój stan zdrowia fizycznego bardzo się pogorszył. I to sprawiło, że zainteresowałem się jogą - taką, byśmy ją w cudzysłowie nazwali bardziej „fizyczną”, gdzie można popracować dla kręgosłupa, można coś zrobić z ciałem fizycznym, a więc nie tylko ta duchowość, nie tylko ta medytacja. I to mnie skierowało na jogę Iyengara. I powiem ci, że gdy praktykowałem medytacje, nie czułem się wtedy taki scalony ze światem, byłem prawie oderwany od rzeczywistości, bardziej w swoich iluzjach. A jak dotknąłem jogi Iyengara, gdzie gdy człowiek się tak mocno dociśnie do ziemi, zrobi parę takich intensywnych asan, gdzie pocieknie po nim pot, to wie, że jest tu i teraz. I ona mi pokazała, że to jest to. Bo w tym jednocześnie jest i fizyczność, i rozwój fizyczny i jest rozwój duchowy, i one idą cały czas w tym samym tempie. Więc – jest to metoda niesamowita.


Radio Kolor
„Blondynka w podróży”
Family Yoga Festiwal w Sulisławiu
30 czerwca 2019 r.