TAMAS - PRZYCZYNY I NASTĘPSTWA

PRZESTROGA DLA NIEĆWICZĄCYCH

Nasze ciało jest na tyle silne i wytrzymałe, na ile potrzebuje. Dostosowuje się do warunków, jakie mu stwarzamy i środowiska, w jakim funkcjonuje. Jeżeli zatem prowadzimy statyczny tryb życia, ciało stanie się słabe, sztywne i statyczne. Jego ruchomość ogranicza się bowiem do wyzwań, jakie stawiamy mu na co dzień. Zgięcia w stawach są minimalne - takie by móc usiąść na krześle, stać czy chodzić. Siła ogranicza się również do minimum, jakim może być na przykład noszenie torby z zakupami. Nie powinna nas zatem dziwić sytuacja, w której mamy trudność z dłuższym utrzymywaniem rąk nad głową. Na co dzień przecież sporadycznie sięgamy do górnej szafki w kuchni, czy też wieszamy zasłony. Mając powyższe na uwadze, nie należy być zdziwionym niedołężnością ciała. Sami tworzymy warunki dla tej ułomności. Przez statyczny tryb życia prowokujemy sytuację, w której nie wykorzystujemy pełnego zakresu ruchu w ciele.

Wraz z wiekiem (w większości) stajemy się coraz mniej aktywni fizycznie, mniej chodzimy i poruszamy się. Przestrzeń, którą tworzymy w dzisiejszych czasach wokół siebie, zachęca do bierności. Ruchome schody, windy, auta, krzesła, fotele czy kanapy to zaproszenie do lenistwa. Jeżeli poddamy się tej bierności, nasze ciało automatycznie zaczyna dostosowywać się do nowych warunków. W przypadku, gdy nie wykorzystujemy mięśni, organizm uznaje że są one zbędne. Zaczynają więc wiotczeć i zanikać. Brak ruchu w obrębie stawów, wiąże się z redukcją mazi w torebce, której większa ilość nie jest organizmowi potrzebna. Kości ulegają degradacji i zwapnieniu, pojawiają się na nich liczne narosty. Gdy zaprzestaniemy poruszania rękami i nogami, krew zaczyna słabiej do nich docierać, robi nam się zimno w stopy i dłonie. Mniejszy ruch to słabsze zapotrzebowanie na tlen. Oddychamy wtedy płytko, przez co organizm jest niedostatecznie zaopatrzony w tlen. Przez to mózg staje się mniej aktywny, spada koncentracja i jasność myślenia. Hormony wydzielane w przysadce i podwzgórzu z mniejszym stężeniem przenoszą się do organizmu, co pociąga za sobą lawinę nieszczęść. Poczynając na spadku odporności a kończąc na złym samopoczuciu, często przeradzającym się w depresję.

Kiedy większość układów w naszym ciele, na skutek bierności, zanika – jeden ma skłonności do rozrastania się. Jest to układ pokarmowy. Puchnie nam żołądek, nadymają się jelita, powiększa się wątroba i trzustka. Niesamowite jest to, że mimo bierności, cały czas wpływamy na wygląd i funkcjonowanie swojego organizmu.

Przychodząc na pierwsze zajęcia jogi po latach bezczynności nie bądźmy więc zaskoczeni ułomnością swojego ciała. Sami wyhodowaliśmy sobie taki twór. Nasze możliwości będą takie, do jakich przyzwyczailiśmy się w życiu. Nie mamy możliwości unieść tak wysoko rąk jak inni uczestnicy zajęć gdyż przywykliśmy unosić je tylko do wysokości szafki kuchennej. Nogę uniesiemy na wysokość schodka, w najlepszym wypadku tramwajowego. Schylimy się na wysokość stołu, a ręce na ziemi możemy położyć tylko na zgiętych nogach. Przerażające, ale prawdziwe.

Pocieszające jest, że joga metodą B.K.S. Iyengara otwarta jest dla wszystkich. Używamy w tej metodzie pomocy do jogi, aby nie wykluczać z niej osób, które przez lata pozostawały bierne fizycznie. Jeżeli, stojąc, nie możemy położyć dłoni na podłodze, dostajemy pod dłonie klocki. Gdy, siedząc, nie sięgamy do stóp, przydatny będzie pasek, który to ułatwi. Osoby mające problem z siedzeniem na podłodze z prostymi plecami, użyją zaś koców pod pośladki. Mimo swojej niedołężności nie należy mieć zatem oporów z przyjściem na zajęcia jogi. W szkołach jogi dostępne są rozmaite pomoce. Także sami nauczyciele chętnie służą pomocą, gdy jakaś pozycja jest niejasna bądź trudna do wykonania. Joga jest stworzona dla wszystkich. Co zyskamy?

Na świecie powstało wiele książek i naukowych opracowań potwierdzających pozytywny wpływ praktyki na nasz organizm. Ruch w ciele przywraca je do życia. Stawy na nowo rozpoczynają wytwarzanie mazi. Mięśnie zaczynają się rozbudowywać, wzmacniać i uelastyczniać. Wysiłek zmusza do pogłębienia oddechu i zwiększonego zapotrzebowania na tlen. Tłoczona po całym organizmie krew rozgrzewa go i odżywia. Dotleniony mózg zaczyna ożywać, poprawia się koncentracja i wydzielanie hormonów, które regulują pracę całego organizmu. Wydzielane hormony i wysiłek sprzyjają powrotowi do właściwej masy ciała i poprawy procesu przemiany materii. Pojawia się zdecydowana poprawa samopoczucia i odradza się chęć działania. Z stanu ospałości i lenistwa (tamas), przechodzimy w stan pobudzenia (tapas). Nie obędzie się oczywiście bez wysiłku i bólu zastałych i nieużywanych mięśni. W jodze nie ma cudów. Bez zaangażowania nie uzyskamy oczekiwanych efektów. Potrzebna jest tylko ta pierwsza nasza chęć, by spróbować, a później niech się dzieje.

 

Opublikowano 18.09. 2014

Autor: Marek Bednarski